3 rzeczy o folii stretch, w które branża logistyczna nadal wierzy. Błędnie.
Mit nr 1: „Grubsza folia = lepsza ochrona ładunku”
❌ Nie. Liczy się technologia produkcji, nie grubość. Folia nano produkowana nowoczesnymi metodami może być cieńsza i jednocześnie wytrzymalsza od „grubasa” zleconego tanim kosztem. Płacisz za kilogramy — i dostajesz kilogramy. Niekoniecznie ochronę.
Mit nr 2: „Folia to materiał pomocniczy, nie ma co w to wnikać”
❌ Nie. Folia stretch to ostatni punkt styku między Twoim produktem a odbiorcą. Jeśli paleta dojdzie uszkodzona, nikt nie pyta o jakość towaru — pyta, dlaczego opakowanie puściło. Koszty reklamacji transportowych w Polsce to miliardy złotych rocznie. Część z nich zaczyna się od złej folii.
Mit nr 3: „Owijam ręcznie, bo po co inwestować w owijarkę”
❌ Przy 20+ paletach dziennie ręczne owijanie kosztuje więcej niż automatyczne — w folii, w czasie pracy i w reklamacjach. Tyle, że te koszty są rozproszone i niewidoczne w jednej pozycji budżetu.
Które z tych przekonań działa w Twojej firmie?
Chętnie policzymy razem, ile realnie kosztuje Cię obecne podejście do foliowania.