Ogromny rynek folii stretch generuje dużą rozpiętość jakości

Duża rozpiętość jakości folii stretch

Polska jest czwartym największym rynkiem magazynowym w Europie. I większość tych magazynów wysyła palety owinięte folią stretch. Liczby robią wrażenie: na koniec 2025 roku zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce przekroczyły 36 milionów metrów kwadratowych.

Popyt na magazyny utrzymuje się powyżej 5 mln m² rocznie – od pięciu lat z rzędu. Za każdym tym metrem kwadratowym stoją palety. Tysiące, miliony palet. I każda z nich zanim wyjedzie w trasę, jest owijana folią stretch.

A tu zaczyna się problem, o którym mało kto mówi głośno.
Tylko w samych Stanach Zjednoczonych straty wynikające z nieprawidłowego owijania palet szacuje się na ponad 1 miliard dolarów rocznie. W Europie skala jest porównywalna. Aż 85% specjalistów ds. logistyki wskazuje zapobieganie uszkodzeniom ładunku jako swój główny priorytet operacyjny.

Tymczasem globalny rynek folii stretch jest wart dziś ok. 18-20 miliardów dolarów i rośnie w tempie 5% rocznie. Tak duży rynek generuje też dużą rozpiętość jakości. Między najtańszą folią a najlepszą jest przepaść i ta przepaść przekłada się bezpośrednio na liczbę reklamacji, uszkodzonych ładunków oraz niezadowolonych klientów.

Co z tego wynika praktycznie?
Przy tak dużych wolumenach nawet 10% optymalizacja zużycia folii na jednej linii pakowania to dziesiątki tysięcy złotych oszczędności rocznie. Bez nowych maszyn, bez dużych inwestycji – tylko właściwy dobór parametrów i folia, która robi to, co powinna. Kiedy ostatni raz weryfikowaliście to w swojej firmie?

Przeczytaj także: